#Rozwojowy 007 – Czym jest dla nas rozwój osobisty? – Aneta i Monika

To jest podcast hasz rozwojowy. Spotykamy się tu na ścieżce rozwoju osobistego w drodze do życia w pełni. Jeśli szukasz inspiracji do lepszego życia i prawdziwych historii ludzi, którzy znaleźli swoją ścieżkę w życiu, to jest podcast dla ciebie. Podzielimy się z wami naszymi doświadczeniami związanymi z tematem midfulnessu.

Czego dowiesz się z tego odcinka?

  • Czym jest rozwój osobisty?
  • Jakie techniki rozwoju stosujemy?
  • Dystans, dlaczego jest dla nas dobry?

Posłuchaj siódmego odcinka tutaj:


Monika: Cześć, witajcie z tej strony Monika

Aneta: I Aneta. W tym odcinku podcastu chciałybyśmy porozmawiać o rozwoju osobistym, który jest bardzo szerokim pojęciem, i o którym bardzo dużo piszemy na swojej stronie internetowej, że wspieramy rozwój osobisty. Natomiast, czym on jest tak w praktyce, na czym on polega i jakie jest nasze takie codzienne podejście. No o tym dzisiaj będziemy rozmawiać z Moniką.

Monika: Tak, chciałybyśmy przybliżyć samą definicję rozwoju osobistego, jako coś co każdy z nas rozumie inaczej, bo dużo rozmawiamy o technikach tego rozwoju osobistego i ostatnio rozmawiając o tym czym jest sam rozwój, doszłyśmy do takiego wniosku, że właściwie to jest tak szeroki temat, że jest on wart tego aby o tym chwilę pogadać. Ponieważ i ja, i pewnie wy również, mamy zupełnie inne obrazy w głowie i słowa w głowie na słowo na myśl, na rozwój, myśl rozwój osobisty.

Aneta: No właśnie a ty co masz w głowie jak słyszysz: rozwój osobisty?

Monika: Dla mnie to jest trudna sprawa trochę, bo mam takie poczucie, że rozwijamy się osobiscie od urodzenia. Natomiast w pewnym momencie swojego życia nie każdy, ale część z nas, zaczyna robić to świadomie i zaczyna szukać metod, które pomogą mu poszerzyć świadomość. I dla mnie rozwój osobisty bardzo mocno związany jest z poszerzaniem świadomości, co też jest dosyć enigmatycznym

Aneta: wyrażeniem, nie? Właśnie co to znaczy poszerzac swiadomosc?

Monika: No właśnie. i To tez jest temat rzeka. poszerzanie świadomości dla mnie to jest zdobywanie nowej wiedzy i nowych umiejętności związanych z przede wszystkim naszą umiejętnością panowania czy rozumienia swojego ciała i swojego umysłu. I w momencie kiedy my, coraz bardziej znamy siebie, tym bardziej nasza świadomość się poszerza. Tak jak powiedział ostatnio na wykładzie, który obie ostatnio wysłuchałyśmy, profesor Vetulani, że „myśl i świadomość to jest właściwie dla niego jedno i to samo”. Oczywiście jest dużo systemów filozoficznych które gdzieś tam będą nazywać świadomość duszą czy, nie wiem, polem transcedentnym wokół nas, czy polem antropomorficznym bo i takie są nazwy świadomości. Jest też nazwa powszechne pole świadomości, pole informacyjne które nas otacza, jedni ją nazywają akaszą, kronikami akaszy, tak bardziej z indyjskiego, z tej indyjskiej filozofii. Inni będą je nazywać polem kwantowym, pole kwantowe wszystkich możliwości jakie mamy. Jest jeszcze transserfing, który mówi o tym, że ta świadomość, świadomość zbiorowa jest tak naprawdę jest wielkim tyglem różnorakich scenariuszy, które, prawdopodobnych scenariuszy z których my możemy tylko i wyłącznie wybierać. I jakie chcemy realizować w życiu. Więc tutaj podzielenie świadomości na tą osobistą i zbiorową jest też trudne, bo one się wzajemnie przenikają. Tak samo pole antropomorficzne, elektromagnetyczne które jest badane przez nauk nosi znamiona świadomości, ponieważ już dosyć dawno nauka odkryła coś takiego jak cząsteczki orgonu którymi nazwane zostały cząstki energii,  znowu fizyka kwantowa, kwarki zachowują się jak fala a czasami jak cząstki. Dlatego mówiąc o świadomości naszej to jest temat rzeka, który można by rozwijać i rozwijać natomiast samo zagadnienie pracy nad sobą dla mnie jest tym rozwojem osobistym, czyli jakby poszerzaniem własnego doświadczenia świata poprzez siebie i poprzez zewnętrzne aspekty tego świata. Natomiast w pewnym momencie mojego życia, kiedy techniki rozwojowe były mi bardzo bliskie i szukałam i uprawiałam jogę, szamanizm, medytację, ustawienia hellingerowskie, taniec pięciu rytmów, wpływałam tak na swoje ciało jak i na swój umysł i również tak bardzo jakby odpłynęłam w taką przestrzeń, która nie za wiele ma wspólnego z rzeczywistością. I w pewnym momencie kiedy ja sobie to uświadomiłam i wróciłam do domu, to były też taki moment kiedy ja wróciłam do domu i ugotowałam zupę pomidorową. I od tego czasu to było kilka lat temu, mamy akie przeświadczenie że rozwijać się możemy wszędzie i zawsze i w każdym aspekcie i tylko od nas zależy, czy my to traktujemy jako rozwój osobisty. TO jest nasza decyzja.

Aneta: Nawet gotując zupę pomidorową.

Monika: Tak! I wtedy tak sobie pomyślałam, jak wróciłam z jednego warsztatu szamańskiego, który był dla mnie bardzo trudny i traumatyczny, i wtedy przeżyłam bardzo duży skok jakby świadomości i olśnienie wręcz. I to olśnienie pozwoliło mi dotrzeć do tego punktu w którym powiedziałam do siebie „Dla mnie najważniejszym momentem, kiedy się rozwijam jest wtedy kiedy gotuję zupę i patrzę na swoje dzieci” ale to żeby do tego dojść to zajęło mi kilkanaście lat próbowania różnych technik rozwojowych. I pewnie nie udałoby się to bez tych technik, dlatego to jest ważne, i życie w rzeczywistości jest ważne. I łączenie tych aspektów wtedy jest najbardziej dojrzałym podejściem do rozwoju osobistego. Żebyśmy nie poszli w stronę, gdzie zachowujemy się jak tybetańscy mnisi ubrani na pomarańczowo z ogoloną głową, siedzący na środku rynku w Krakowie i walczący na przykład o prawa tybetańczyków zapominając o tym, że mamy dwójkę dzieci w domu które wymagają nasze uwagi.  Bo to nie ma nic wspólnego z rozwojem osobistym, w moim odczuciu.

Aneta: No, strasznie dużo wątków tutaj pociągnęłaś. I tak jakby zmierzając do tej właśnie esencji, prostoty to na początek nasunęła mi się taka anegdota, gdzie biznesmen podchodzi do rybaka na plaży. I rybak właśnie sobie właśnie tam łowi te ryby, zarzuca tę wędkę, nie, i biznesmen mówi, ty powinieneś tutaj rozwinąć bardziej tą swoją działalność, a może byś kuter kupił, a łowiłbyś więcej tych ryb a później za parę lat byś zatrudnił parę ludzi, dorobiłbyś się przedsiębiorstwa i byś miał coraz więcej pieniędzy i coraz bardziej byś prosperował. A ten rybak się go tak pyta, „ale po co?”. No właśnie po to, żeby sobie tak siedzieć na plaży i spokojnie żyć. Więc to takie zataczanie koła gdzie wyruszamy w jakąś podróż, zwłaszcza ten rozwój osobisty jest tutaj takim, jest dla mnie podróżą w sensie tego że gdzieś tam wyjeżdżam na jakiś taki głęboki warsztat, czy wchodzę w jakąś głębszą medytację czy przechodzę swoją strefę komfortu tak dość bardzo mocno. Wtedy to jest rzeczywiście podróż, w sensie takiego wyjścia poza znajomy świat, a z drugiej strony to jest taka codzienność. Codzienne wybory gdzie ja wybieram na przykład coś co mi służy, albo coś co mi nie służy. Ale że świadomością, dlaczego ja to robię, dlaczego nie oskarżania siebie na przykład że ja coś robię źle bo to jest złe, tylko dlatego że dzięki rozwojowi osobistemu, dzięki lekturze wielu interesujących książek, badań, wielu opinii wysłuchanych przez różnych ludzi którzy zajmują się jakby wchodzeniem w różne tematy związane z rozwojem osobistym. Tutaj mam kilka osób, które z przyjemnością do nich wracam, Ecartol, Alan Watts, osoby, które rzeczywiście gdzieś tam wychodzą poza teoretyzowanie, tylko to jest takie totalnie coś, gdzie nie rozmawiamy sobie na co dzień o takich rzeczach i wtedy z tą świadomością żyje sobie każdego dnia i rozwiązuje swoje problemy dzięki temu tym narzędziom, które zdobyłam, bo to jest takie człowiekiem jestem i nic co ludzkie nie jest mi obce ale z drugiej strony na ile ta ludzkość, czyli te popadanie w te jakieś tam złe nawyki, czy jakieś działanie z automatu czy to są rzeczy które ja już nie zmienię bo taka jestem, czy może coś mi pomoże? Może rzeczywiście tam któraś z tych technik z tego całego wachlarza, który każdy naprawdę promuje co innego, bo jedni powiedzą przez jogę wyleczył się z tego tamtego i siamtego, inni przez jedzenie, inni przez medytację, nie? I jak ja znajdę tą swoją dokładnie ten moment, tą technikę, w której akurat, która akurat mi pomoże do danego problemu, to jest dla mnie rozwój osobisty. Że ja szukam, próbuję i próbuję. I znajduje it trzymam się póżniej tej jakości, nawet jak zapominam się i nie wiem, wrócę do jakiegoś złego nawyku, to przypominam sobie, acha, weszłam w tą nieświadomość, i wracam do tego acha, no tak jak dzisiaj rozmawiałyśmy na przykład, to ja już wolę sobie pomedytować, usiąść sobie i pomedytować, niż zajeść na przykład te swoje smutki.

Monika: Tak i to przychodzi z czasem, tak jak mówisz, jak będziesz ćwiczyć różne techniki i jeśli naprawdę je poczujesz w sobie, czyli chodzi mi tutaj, nie o takie próbowanie i wchodzenie jedną stopą do wody, czyli a pójdę sobie raz na jogę a tu sobie pomedytuje przez 4 minut, tylko kiedy naprawdę jakby zintegrujesz ze swoim ciałem i umysłem technikę, to wtedy tak możesz powiedzieć ze ona mi pomaga i ona zmienia moją świadomość. To jest tak trochę jak z alkoholem, alkohol zmienia nam świadomość na pstryk, nie, my się napijemy i już ta świadomość jest bardzo zwężona i nie jesteśmy w stanie wszystkiego ocenić adekwatnie do sytuacji, a tutaj jakikolwiek techniki rozwojowe, kiedy my je poczujemy, to naprawdę i szczerze i uczciwie będziemy je traktować, które oczywiście nam pasują, to wtedy one poszerzają świadomość i tylko i tylko wtedy jesteś, tak jak powiedziałaś, się zatrzymać, i podjąć tą decyzję. Czy to mi służy, czy mi nie służy, bo wtedy jesteś świadoma, że możesz to zrobić, ze ty masz moment w którym decydujesz się na zatrzymanie, w jakiejś tam sytuacji dla ciebie stresowej lub nie, ale najczęściej stresowej, podejmujemy złe decyzje z automatu, albo z jakiś przekonań.

Aneta: A powiedz mi w takim razie, jak rozpoznajesz, które techniki są dla ciebie dobre. Jaki to jest moment, że ty wchodzisz w coś i dobra będę tego próbować?

Miałam ciebie o to samo zapytać. Znowu była taka ewolucja świadomości. Bo na początku wchodziłam we wszystko. Coś sie pojawiało nowego, jak ustawienia, albo joga, i ja po prostu na maksa wchodziłam, chciałam poczuć, miałam wrażenie, że mam takie mega szczęście w życiu, że to jak, jak faktycznie bombonierka z czekoladkami, ja mogę tylko wybierać i no właśnie zajadłam się tymi czekoladkami. Nie pomyślałam o tym, że w nadmiarze wszystko może szkodzić. I chodzi o to, że ja robiłam rzeczy, które czasami wcale mi nie pasowały, ale już byłam w grupie osób, którym to pasowało. Dajmy na to, asztanga joga. I to jest za silne dla mnie, za mocne, moje ciało nie jest takie mocne, jest słabe. Oczywiście, że mogłabym je wyćwiczyć, ale po co? To tak, jak ten rybak. Mi jest dobrze z tym, jak mi jest. Wystarczy mi hata joga, którą sobie ćwiczę na spokojnie. Ale pod wpływem właśnie osób, które to ćwiczyły, ja się starałam wyćwiczyć, bo myślałam sobie, że jak dojdę do takiego momentu w którym oni są, to już zacznie mi to sprawiać przyjemność, już mi będzie łatwiej. Ale tak nie było. Bo nie zawsze tak jest ze wszystkim. Ja dopiero dodarłam do tego, żeby wybierać co i jak w momencie, kiedy zdałam sobie sprawę z tego, że życie jest po to, aby nam było przyjemnie. I żebyśmy się przestali umartwiać, i zeby nie chodzi o to żeby było trudno, żeby u mnie też zadziałało dosyć mocno zrozumienie paradygmatu chrześcijańskiego, w którym my rośniemy, poprzez lektury innych książek. Innych trochę filozofii wschodu, ale duży wpływ wywarła na mnie autobiografia jogina, to jest tytuł książki, którą napisał Paramahansa Jogananda, człowiek bardzo utalentowany i uzdolniony, jest, był właścicielem kilku szkół jogi na całym świecie. I w latach 60. ubiegłego wieku on już podróżował po świecie szukając na przykład różnych ludzi, trochę tak jak my, teraz, nauczycieli albo kogoś znanego albo świętych którzy wtedy żyli o tym, jak oni to robią. Skąd oni czerpią swoją wiedzę, swoje umiejętności, i tak spotykał się z osobami, które nie jedzą. Była taka święta Teresa, która nie jadła, w wieku 20 lat przestała jeść. I on jakby zgłębiał te tajemnicę ich wyjątkowości. Paramahansa Jogananda napisał książkę, z komentarzami do Biblii chrześcijańskiej, gdzie tłumaczy na sposób myślenia i filozofii wschodniej to, co w Biblii jest napisane. Co my znamy. On to jakby implikuje, pokazuje podobieństwa i rozumienie tych prawd wiary przez pryzmat filozofii wschodu. To jest niebywała praca, tego nikt nie zrobił oprócz niego. I tutaj jakby nie chcę, mam nadzieję, że nie posunęłam się do jakiś herezji, i nie urażę uczuć religijnych naszych słuchaczy. Nie chodzi o herezje, to nie chodzi o to, żeby powiedzieć, że biblia jest tożsama, jej treść jest tożsama z treścią religii wschodnich, on pokazuje tylko miejsca wspólne i nazwy różne, różne nazewnictwo, różne myślenie o pewnych prawdach, które są naturalne, i to bardzo wpłynęło na moje poczucie, że świat jest jednaki. Że świat nie jest, jego natura świata jest jednakowa dla wszystkich, a my jako ludzie nazywamy sobie to inaczej. I to wcale nie jest złe, i to jest okej. Ja też w pewnym momencie właśnie podróży poprzez medytację, przez szamanizm, kiedy ja dużo słuchałam, dużo się uczyłam, chłonęłam wiedzę od innych, mądrzejszych ode mnie, to wtedy zdawałam sobie tak po trosze sprawę, z każdym rokiem coraz więcej, że to że my urodziliśmy się tutaj w Polsce, ty i ja, i wyrastałyśmy w kulturze chrześcijańskiej to dla naszej duży jest okej na ten moment. Bo dla mnie, kiedy ja potrzebuję wsparcia, łatwiej jest się zwrócić do na przykład Jezusa ,do Boga po prostu, niż do jakiegoś bóstwa indyjskiego, bo to nie jest dla mnie organiczne. Ja wyrosłam w tej wierze i to jest całkiem okej. To jest okej, zakładając reinkarnację, której ja jestem zwolenniczką od wielu, wielu lat, i jakby sobie zdaję sprawę, że natura w ten sposób działa. Bo wiem, że jeżeli urodziłam się tutaj w tej religii, to ona jest mojej duszy potrzebna. I oczywiście ważne jest tylko to, żeby nie iść ślepo za doktryną wiary, która jest nam, nie chcę powiedzieć tego słowa, w którą nas ubiera kościół i tłumaczy nam kościół, ponieważ tam też są ludzie. DLatego odejście od kościoła, powroty do religii, są bardzo symptomatyczne dla ludzi, którzy się rozwijają duchowo, którzy szukają. I to jest super, moim zdaniem. I to jest ten rozwój, kiedy próbujemy czegoś nowego, ale wracamy do swoich rzeczy, które są dla nas stare, ale z innym podejściem. Z większym szacunkiem też czasami.

Aneta: No właśnie tutaj poruszasz taki dość mocny wątek tego, w jaki sposób rozwój osobisty może się kłócić z na przykład wiarą, kanonami w których zostaliśmy wychowani. Ale to nawet nie jest też kwestia jakby wiara jest dość takim mocnym tematem, natomiast to są rzeczy które my sobie uświadamiany kiedy zaczynamy pracować ze sobą, które powtarzali nam rodzice. To co nam powtarzali dziadkowie, babcie, to w jakim środowisku żyłyśmy, jakie sytuacje spotykałyśmy w swoim dzieciństwie na przykład. I to są wszystko rzeczy, które jeżeli się ich nie uświadomi, jeśli się ich nie przepracuje, to one będą jechać z automatu.

Monika: To też jest kwestia w rozwoju osobistym, że robiąc różne techniki nie musimy działać ze swoimi przekonaniami, a one same się rozpuszczają dzięki właśnie temu, że poszerzamy świadomość jakkolwiek by tego nie tłumaczyć. To jest coś bardzo fajnego, co powiedziałaś.

Aneta: No ale widzisz, to też jest tak, że jednym z takich częstszych elementów jakby tego, że chcemy rozwiązać swoje problemy, jest psychoterapia i docieranie do pewnych przekonań. Czasem w tych technikach rozwojowych też jest tak, że jakby na przykład coś nam totalnie nie klika, przekonania apropo związków, pieniędzy, dzieci, czegokolwiek, to wtedy zaczynamy szukać właśnie przekonań, co nas blokuje, co jest tym elementem, który idzie z podświadomości i bardzo często jest tak, że jak rozmawiam z osobami, które mają jakiś problem fizyczny, na przykład, nie wiem, coś się dzieje tutaj w ich rzeczywistości co jest dość mocnym problemem blokującym, nie mogą zajść w ciążę, nie mogą znaleźć dobrej pracy, mają ciągle problem z pieniędzmi. I najczęściej jest jednak tak, że tu jest szereg rzeczy, które się taki kalejdoskop rzeczy, który się ze sobą łączy. I przekonań i biologicznych rzeczy, wychowanie, tak, warunki środowiskowe, i jeszcze ten plan duży, jakieś nasze warianty rzeczywistości, które chcemy, które wybraliśmy przeżyć. I naprawdę z tego może się zrobić duży misz masz, jak się za dużo rzeczy chłonie na raz i nie ma się tego osadzenia w tym, co jest najważniejsze, tak. Że najważniejsze jest tu i teraz, jak ja się czuję, co jest dla mnie istotne, czy jest istotna rodzina, czy jest istotne to w jaki sposób ja przeżyje ten dzień. I czy ja będę komuś pomagać, jakby każdy ma inne wartości, ale ja na przykład doświadczyłam takiego bardzo dużego pomieszania, jak za dużo wchodziłam w jakąś technikę, która niekoniecznie jakby do mnie trafiała, nie była rozwiązaniem problemu na tu i teraz, jednak ja bardziej skłaniam się ku metodom takim naukowym, które mają jakieś tam potwierdzenie w długoletniej tradycji, w jakiś badaniach naukowych związanych z mózgiem, jestem zwolennikiem jakby takiej rozszerzonej rzeczywistości, że to nie jest tylko to co teraz tutaj widzimy, tak, tylko są inne też aspekty naszego życia. Bardzo właśnie też tutaj mam wpływ tego Alana Wattsa, który tak jakby totalnie tutaj odpływa tutaj pod kątem tego jak podchodzić do tego życia, że naprawdę no to jest jakiś przystanek, że ta nasza, ta historia tu i teraz to jest wycinek tego, co możemy, co przeżywaliśmy i co możemy przeżyć niekoniecznie w takiej postaci w której jesteśmy w tym momencie. Więc jeżeli zaczynałam, poznawałam metody, które były za bardzo odjechane, typu nie wiem, takie za bardzo ezoteryczne to już w ogóle nie wiedziałam, o co chodzi.

Monika: Tak bo to też jest tak, nie masz takiego wrażenia, że to też jest tak, że jeśli ktoś się wciąga w ten rozwój, to w pewnym momencie dojdzie do jednorożca i zacznie wierzyć w to że on istnieje. Wszystko mu się poukłada logicznie, ktoś ci podsunie jakąś teorię, tak, rozwojową to ty ją łykniesz, jeśli nie będziesz przy sobie właśnie, jeśli nie będziesz myślała o tym że tych technik jest tak dużo, że po to jest ich tak dużo, że ty masz sobie je wybierać, ty możesz je wybierać.

Aneta: Poza tym też powiem ci, że mi też bardzo dużo daje taki ogląd całościowy. Patrząc na wycinek, w którym my tu jesteśmy w tak nowoczesnym świecie, tak bardzo stechnologizowanym, z taką dostępnością informacji, wszystkiego, po prostu coś co totalnie przekracza szybkość rozwoju, genetyczną, nie? To patrząc z perspektywy jak się zmieniała ludzkość, jak wychodzimy od natury, od tej najmniejszej ameby, kiedy tego życia jeszcze nie było na świecie, jak to się zmieniało do teraz, to mi daje taki ogromny dystans, i to ile na przykład ile w naszej historii ludzkości i to co się zapisuje w genach jest później we mnie. Na ile to ma wydźwięk na moje życie w tej nieświadomości, mówię na przykład o  tym, jak kobiety były traktowane. Jakie one mają historię, i bardzo często jest tak, że ja na swojej ścieżce spotykam ludzi, którzy są zakręceni mega na jakiś temat. I mnie to na przykład przerasta, w sensie jakiś takie bardzo duże tematyki, wyzwolenia kobiet czy tam chrześcijanizmu, bardzo mocne tematy takie które gdzieś tam się mielą od tysiącleci. I one się wplatają w ten rozwój osobisty, i mnie to na przykład wybija z takiego mojego starania się, połączenia ze sobą przy natłoku informacji i przy natłoku rzeczy które dzieją się wokoło, jeszcze wchodzenie w takie grube, mocne tematy, to już jest dla mnie za dużo na przykład. Ale to przychodzi, w sensie jakby na swojej ścieżce tego rozwoju w pewnym momencie spotka przez to, że rozwój osobisty ma w definicji dla jednych tylko rozwój kompetencji miękkich a dla innych to może być cała przestrzeń o której opowiadałaś. Przyszłości, przeszłości, różnych wymiaróww, w ciele i nie w ciele. Więc jakby tu trzeba mieć bardzo duży jednak dystans do tego, z jaką świadomością wchodzimy w dany temat.

Monika: No dobra, to teraz pytanie jak ten dystans uzyskać?  Masz na to jakiś sposób?

Aneta: Wiesz co, ja na pewno wiem, co jest dla mnie ważne na ten moment. Ja jestem w takim wycinku swojego życia, w którym ogromnie ważne są dla mnie dzieci, dlatego, że je powołałam na świat  i mam jakiś, no i to nie jest, patrząc z perspektywy, takie 20 lat z nimi to jest chwila. To jest taki moment, w którym mogę się skupić na tym, co mogę im dać od siebie a z drugiej strony, jak im mogę towarzyszyć i jak ja mogę przy nich wzrastać. I tu dla mnie jest tą osią zawsze to macierzyństwo i ta rodzina. I to nie jest obowiązek czy przymus. I to jest dla mnie motorem tego rozwoju, żeby się tutaj układało, żeby to było, bo ja jestem generatorem sytuacji które się dzieją, nie mówię tego z takim że tylko ja ja ja, bo dzieci też generują swoje sytuacje, natomiast ja odbijam dużo, jadę z pewnymi tematami z automatami dopóki ich nie zablokuję, bo je sobie uświadomię. Wiec ja po prostu nie wchodzę. Ten dystans u mnie wynika z tego, że to nie jest ważne w tym momencie, bo to, jakby uratowanie ludzkości nie pomoże mi w tym momencie w moim aktualnym problemie, na przykład dogadania się z dziećmi. Wiec tu jest ten dystans u mnie patrząc ile mam czasu, jakby na dobę, ile jakie są moje potrzeby w ciągu całej tej dobry, że to nie jest tylko potrzeba rodziny, ale też moja potrzeba takiego odpoczynku, stabilizacji umysłowej i ciała i ruchu i zdrowego odżywiania, więc w tym zakresie ja już nie wchodzę, nie wychodzę poza te tematy, choćby te jednorożce tez mi miały w jakiś sposób pomóc, to okej, to jest ciekawe doświadczenie, tak, w sensie wychodzenie w inne wymiary, ale pragmatycznie to nie jest dla mnie rozwiązanie.

Monika: Właśnie. Bo mówisz o tym wymiarze, osobistym, że będąc tutaj jako europejka, matka mieszkanka miasta, pracująca kobieta nie jesteśmy w stanie medytować po 8 h dziennie, czy ćwiczyć jogę też 8h dziennie bo żyjemy w zupełnie innym świecie niż na przykład mnisi tybetańscy którzy żyją tam w jaskiniach. A niestety często jest tak, że te kobiety naszego pokroju próbują się upodobnić do takich mnichów i wali im się życie osobiste i one się dziwią. Jak to jest, tyle medytuję, tyle ćwiczę, tyle dbam o siebie, a tutaj dzieci rozwydrzone, mąż chce odejść, nie wiem, nie radzę sobie w pracy i to jest właśnie ten problem zbytniego pochłaniania pewnych tematów.

Aneta: Znaczy wiesz no, na pewno jakby w tym takim pragmatycznym podejściu ja po prostu widzę co wywala, jakby.

Monika: Co to znaczy? Co wywala na zewnątrz, na przykład jeśli ciało nie domaga, to widzę że tutaj się jakby za dużo poświęciłam uwagi czemu innemu. Jeżeli zaczynają się pojawiać kłótnie, to widzę, że tutaj jakby nie poświęciłam uwagi i jeżeli te techniki, które mam, czyli że ja sobie medytuję, idę na spacer, że po oddycham, jeżeli to nie pomaga to znaczy że coś głębiej trzeba wejść w to. Poza tym ja jestem ogromnym takim jak to się mówi nałogowcem uczenia się. Dla mnie to jest od dziecka lubiłam, wiesz, czytać zdobywać nowe umiejętności, pogłębiać wiedzę i to jest niezależne ode mnie i wcale nie mam ochoty z tego zrezygnować, bo to lubię, to jest takie nasycanie się jak gąbka różnymi perspektywami życia, tak jak się mówi, że książkę jak przeczytasz to żyjesz dwa razy, bo żyjesz też tym innym punktem widzenia. Natomiast bardzo mi pomogło też to, w tym dystansie, bo ja mówię naukowo naukowo, ale też trzeba zwrócić uwagę na fakt, że badania naukowe są często poparte, oparte na jakieś tam grupie, bardzo często mnie ostatnio zadziwiło, oświeciło, ze bardzo wiele badań takich biologicznych jest prowadzonych na mężczyznach tylko, dlatego że kobiety są niestabilne hormonalne. Że tutaj jest za wiele zmiennych, które wpływają na ruchomość wyników badań. I to było dla mnie oświecające, i nawet ostatnio rozmawialiśmy o witaminach, że poziomy witamin są uśrednione, nie biorą pod uwagę w żaden sposób indywidualnej sytuacji danego człowieka. Więc niestety w bardzo wielu przypadkach, badaniach naukowych jesteśmy wrzuceni do jednego wora. Więc tu trzeba mieć ten dystans, że badania mówią, naukowcy potwierdzili, ale za rok może się już okazać coś innego. Więc okej na ten moment, ten poziom wiedzy ja się jakby stosuję do tego zwłaszcza jeśli chodzi o badania mózgu, jaki co ma wpływ na co, ale już nie raz jak miałam taką fazę na początku właśnie na, u mnie bardzo mocno ta faza rozwoju osobistego zaczęła się od jedzenia zdrowego, od ekologii. I tutaj ja już po prostu miałam serdecznie dość, jak co chwilę tam mi podsyłano, albo czytałam, że to jest zdrowe, tamto jest zdrowe, tamto, a te rzeczy się zaprzeczały między sobą.

Monika: Albo zmieniały z miesiąca na miesiąc.

Aneta: Na jednak niezdrowe, tak było z olejem kokosowym, czy tam z innymi produktami.

Monika: Doskonale cię rozumiem. No to są rzeczy, które nas będą non stop spotykać i chyba to są takie pytania też osób, które też zaczynają się rozwijać i zaczynają szukać tych technik, bo właśnie za chwilkę się okaże że jest książka która przeczy temu co akurat zrobiły. Ja mam taką, taki dobry sposób na to dla mnie, żeby podejść do życia w taki sposób że wszystko dzieje się tak, jak myślisz, że się dzieje. Czyli tak naprawdę ty jesteś kreatorem rzeczywistości, i ta rzeczywistość się dostosowuje do tego, co ty o niej myślisz. Trochę też pisał o tym Vadim Zeland w „Transserfingu świadomości”, że kiedy, żeby się przypatrzyć temu, jaka to głęboka prawda. Kiedy naukowcy postawili hipotezę, że najmniejszą cząsteczką jest atom, i zaczęli go oglądać z różnych stron, to stan technologii na tamten moment pozwolił im faktycznie zobaczyć, że ten atom  jest najmniejszy i jakby powstała teza potwierdzona naukowo, że najmniejszą cząsteczką jest atom. Później, ktoś wymyślił: „zawsze była najpierw myśl”, inny naukowiec wymyślił, że nie trzeba tam głębiej, można wejść w ten atom i zobaczyć co tam jest. No i oczywiście stan technologii pozwolił na to, żeby ten atom rozbić i zobaczyć, że są protony, elektrony i jądro atomu. No i wtedy hipoteza się potwierdziła, że jednak te elementy są najmniejszymi cząsteczkami. I cały wszechświat to potwierdził, pokazał. Że no oczywiście macie tutaj specjalne narzędzia, które zbadały to, że rzeczywiście tak jest. Po czym znowu, po kilku latach, ktoś pomyślał że to się może jednak jeszcze da rozbić. I znowu stan technologii pozwolił na to, aby to rozbić i poznać kwarki i poznać fale i poznać cząsteczki kwantowe. I my jesteśmy w tym momencie rozwoju, że teraz wydaje nam się, że to jest najmniejsza część materii. Ale już wiemy o tym, że tak to działa i wszechświat odpowiada na nasze myśli, na to co ten naukowiec wymyśli. Więc prawdopodobnie jest jeszcze coś mniejszego i jest jeszcze coś innego i nawet o tym powstają filmy i nie trzeba być naukowcem. Bo widziałam na Youtubie taki przepiękny film, który najpierw pokazuje kobietę, która patrzy w niebo i kamera jakby biegnie od jej oka w niebo i oczywiście przechodzi przez chmury, przez stratosferę do kosmosu, płynie dalej, ogląda planety, ogląda naszą drogę mleczną, jeszcze dalej, ze wszystko się zmniejsza, zmniejsza, pokazują się inne astralne jakieś przestrzenie, jeszcze jeszcze i kiedy w pewnym momencie jak już się wydaje, że już nie można dalej no bo myśl nasza nie sięga, nie może wymyślić co tam dalej jest, wpada w czarną dziurę ta kamera i wraca przez te wszystkie przestrzenie do jej oka. I dokładnie robi to samo, wchodzi do jej oka i patrzy znowu na…

Aneta: Chwytam analogię

Monika: Świetna, na jej wszystkie najpierw duże naczynia w ciele, później coraz mniejsze do jądra atomu i jeszcze mniej, i tam znowu znowu pokazuje się kosmos kiedy wchodzi w kwarka. I to jest genialna sprawa, jak ten świat został ułożony i no to już jak mówię, to już nie nauka, tylko teraz to mam wrażenie, żyjemy w takim momencie, że nauka bardzo zazębia się z ezoteryką, bo jeszcze ostatnie 20 lat nauka udowadniała ezoteryczne tezy czy hipotezy. Że nie wiem, buddyści potrafili medytować i ich mózg się zmieniał, albo nie wiem, lewitować, albo mieli świetne umiejętności pamięci, długo żyli i to było w takiej sfery ezoteryki, że oni coś tam czarują, że coś musi być magiczne to co robią, muszą coś pić, albo te stany, które osiągają muszą być jakby tylko w umiejętnościach takich naprawdę umiejętnościach wyjątkowych, że nie każdy tak może, tak o tym myśleliśmy. A nauka zaczęła się tym interesować i udowadniała po kolei te magiczne ezoteryczne rzeczy, pokazywała jak naukowo można to wytłumaczyć. A w tym momencie jakby trochę jest tak, że ta fizyka kwintowa zaczyna wyprzedzać ezoterykę. Nie oczywiście we wszystkich sferach, ale tak się trochę dzieje, że żyjemy w takim momencie, że na świecie wszystko jest w jednym momencie dzieje się na raz, i raz nauka udowadnia to co pokazuje sfera duchowa a raz duchowość potwierdza jakby odkrycia naukowe. I to jest moim zdaniem genialna sprawa, że możemy to obserwować. A dzięki temu my się cały czas rozwijamy i niewiadomo, w którą stronę to pójdzie. Teraz mamy taką możliwość, żeby na wszystko to spojrzeć i od razu sobie to wytłumaczyć albo zrozumieć.

Aneta: No. Ale tu mi się od razu skojarzyło z takim też podejściem, że to jest mój stan wiedzy na ten moment. Ale on się może zmienić. Tak mi się nawiązało to, co opowiadałaś, właśnie o tym jak nauka, nauka potwierdza pewne rzeczy. To sam fakt nawet czarownic, ostatnio czytałam z synami legendy staropolskie. I pierwszy raz coś takiego słyszałam,  o tej białej damie, że skazano ją za to, że była czarownicą ponieważ wymarli wszyscy tam członkowie rodu, którym ona miała za złe, że nie wyszła za mąż za jednego z tych książąt. Natomiast nikt nie wpadł na to, że celowo wytruto ten ród po to, żeby przejąć ziemię. I wiesz, i jak sobie myślę właśnie o tych nawet, wiesz, tych, zdolnościach takich leczenia, tak, że sam fakt, tego jak, co traktowano jak czary, to od razu wiesz nasuwa mi się też ten dystans do tego, że moja prawda nie musi być wcale tą prawdą ogólną, tak. Że ja nie mogę walczyć za moją prawdę i dlatego ja mam takie podejście w życiu, takiego konsensusu dlatego że wszystko może być względne, tak. I równie ty możesz mieć rację jak i ja, i może żadna z nas nie mieć racji, nie. I to jest właśnie taki niewalczący styl, takiego.

Monika: Wtedy nie masz poczucia, nie masz potrzeby walczenia z czymkolwiek, bo

Aneta: Myślę, że tak. To jest bo właśnie to podejście względności, nie. Że ja wcale, nawet teraz jak patrzymy na telewizję, w sensie jak się podaje wiadomości, co było 20 lat tak samo, i 50 lat temu, jakby z takiej najnowszej historii, gdzie wcale te wiadomości nie podawały prawdy, a każdy kanał, który przełączysz, podaje coś innego. Więc to już abstrahując, no bo na ile wierzymy w to, co mówi telewizja czy

Monika: już teraz nawet internet

Aneta: No także to jest takie niewierzenie we wszystko co ci podadzą. Nawet w kwestii rozwoju osobistego, jakikolwiek wchodzimy przestrzenie to dopiero wypróbowanie tego na sobie czy to działa, czy to jest ze mną zgodne czy ja to czuję, też na przykład teraz bardzo mocno staram się jakby być ze swoją intuicją, w sensie nawet w kwestii wyboru domu, miejsca gdzie zamieszkamy. Czy ja to czuję czy ja tego nie czuję. I intuicja bardzo wytracamy tą intuicję, oddzielamy się od niej, kobiety mają mocniejszą, ale mimo wszystko, nie?

Monika: To jest mit, akurat.

Aneta: A, okej, to rzeczywiście jakiś farmazon tu puszczam, ale to jakby chodzi o…

Monika: Ale powiedziałaś piękny stereotyp, w którym my żyjemy.

Aneta: No widzisz, popatrz się, no od razu. Nie, to samo wypłynęło natomiast kwestia tego, że nawet my kobiety musimy się tutaj dość mocno wysilać, znaczy nauczyć z powrotem być ze swoją intuicją, tak.

Monika: Oczywiście, no bo tak jak powiedziałaś, wchodzimy bardzo w męskie, a w męskie my z przekonania myślimy że mężczyźni z tą intuicją nie mają takiego połączenia. Natomiast o tym w pięknej książce „Biegnąca z wilkami” Clarissy Pinkoli Estes, jest mowa o właśnie intuicji męskiej i ona w ogóle tam rozbraja archetyp kobiety. Książka jest gruba, skomplikowana i czasami dosyć ciężka do zrozumienia ale bardzo ją polecam. I ona pisze o tym, że intuicja męska ma swój archetyp też ma odpowiednik i to jest pies. I jak nam się pojawia w snach pies albo w jakiś tam wizjach, to to jest znak że mamy połączenie z intuicją, z tym męskim aspektem i oczywiście kobieca intuicja ma tam inne jakieś zwierze o którym ona pisze, natomiast ten piesek, którego ona tam porównała do tej intuicji, ma bardzo duże znaczenie i jak ja obserwowałam przez lata mojej pracy rozwojowej z ludźmi jak mężczyźni potrafią w punkt odgadnąć to co, to o czym się mówi, myśli albo jak oni potrafią decydować o pewnych rzeczach, które na przykład dla kobiet są czasami trudne do zdecydowania. Tylko dlatego, że działa ten stereotyp i mało się o tym mówi, nie zdajemy sobie sprawy z tego że mężczyźni korzystają z tego jakby za pstryknięciem palców, oni o tym w ogóle nie mówią, nie myślą, nie czują. A po prostu z tego korzystają i oczywiście wiem, że teraz generalizuję, bo nie wszyscy mężczyźni ale tak samo jak nie wszystkie kobiety mają połączenie ze swoją intuicją. Natomiast jest to bardzo fajna duża przestrzeń do myślę, teraz do pracy z mężczyznami i też pewnie zauważyłaś i wy zauważyliście że coraz więcej tego rozwoju duchowego rozszerza się o aspekty męskie. Bo o ile przedtem to do tej pory jest tak że jest na jakimś warsztacie jogi, tantry, ustawień to 90% to są kobiety i jest jeden rodzynek najczęściej. Tak teraz coraz częściej widzę że są warsztaty tylko dla mężczyzn, są szamańskie warsztaty dla mężczyzn albo jakieś wyjazdy dla chłopców z ojcami, i ta przestrzeń teraz rośnie. I to przy tej okazji chciałam wam powiedzieć o tym, że jest też coś takiego jak patriarchat, matriarchat i to w ogóle takie podejście że gdzieś tam kobiety były gnębione. Wydaje mi się, że teraz kobiety na tyle mają władzę, że od wielu, wielu lat, że zaczynamy w końcu dążyć do tego, żeby była równowaga miedzy mężczyznami i kobietami i już nieważny jest matriarchat ani nieważny jest patriarchat ani walka jednego z drugim ale w tym właśnie rozwoju naszym chodzi o to by dojść do momentu, w którym my zespalamy męskie z żeńskim. Pewnie będzie na to jakaś nazwa, a może już jest a ja nie jestem tego świadoma. Jak taki układ może się nazywać, jak taki układ może istnieć w świecie, gdzie na równi są traktowane i ważne kobiety i mężczyźni. I doceniane za to, co dają światu i jak dają światu.

Aneta: No. Myślę, że mamy jeszcze sporo tematów do rozwinięcia na kolejne podcasty. Ale zanim przejdziemy do zakończenia, chciałabym zapytać jakie są twoje ulubione, jedna a może wiele jakie masz techniki rozwojowe właśnie rozwoju osobistego, czy masz ulubione jakieś swoje? Na ten moment bo już wiem że one mogą różnie ewoluować, raz nam pasują a raz nie. Czy masz teraz jakieś?

Anita: No na pewno to co ostatnio rozmawiałyśmy o jodze, o medytacji.  To medytacja jest takim number one, lekiem na wiele bolączek i niezbyt czasochłonnym a jednocześnie efektywnym. Oddech, bardzo lubię ostatnio sobie z Wimem Hofem oddychać rano. Ale w ogóle skupianie się, wracanie do oddechu, po jakichś tam problematycznych sytuacjach skupianie się na nim, głęboki oddech, taki wiesz, świadomy. Na pewno jest to też takie podejście w ogóle samo w sobie do tego, że co jest dla mnie ważne, na dany moment. Czy na pewno wiesz chce się urobić, czy na pewno chcę zrobić wiesz, wszystkim dobrze, tylko nie sobie na przykład. Więc no i przede wszystkim dla mnie rozwój jest też ciągłym poznawaniem nowego wychodzenie poza strefę komfortu, takim robieniem krok w przód Ja w tym roku mam bardzo fajną technikę na siebie, takiego. Ty mi to nazwałaś, bo ja po prostu wzięłam to z książki do tego jak schudnąć. O tym żeby co tydzień coś nowego zmieniać. I to nazwałaś kaizen. I bardzo mi to pomaga, w sensie takim że co tydzień coś zmieniam, tak na pozytywnie. Jak widzę, że robię coś nie tak, co mi nie służy, chodzę za późno spać, za dużo jem różnych porach, złe rzeczy na przykład, które zawsze gdzieś tam na przykład chciałam sobie wypisywałam sobie w celach wieloletnich że chciałabym przejść na weganizm, że chciałabym wstawać wcześniej i jak probowałam wszystko robić na raz to to zawsze się tam waliło w pewnym momencie ja już stwierdziłam „ja już nic nie mogę”

Monika: Tak, przejść na weganizm, to zabrzmiało jakbyś chciała rewolucje wzniecić.

Aneta: No, a z drugiej strony  właśnie te małe kroki to jest takie nawet „odstawię masło”, to wiesz i to jest wiesz nie że na koniec do końca życia i na zawsze, ale dzięki temu chociażby przez tydzień będę sobie umiała go sobie zastąpić to masło czymś innym w swojej diecie, typu oliwą czy posmarować sobie kanapkę chrzanem  albo hummusem. Albo cokolwiek, wiesz że nie siedzę w tym od 40 lat masło, nie. I tylko chleb z masłem. I nie twierdze, że wiesz jakby nie że tego nie lubię ale natomiast no po prostu jest to dla mnie ważne i to są takie drobne, drobniutkie kroki z taką uważnością na siebie i świadomością tego, że mój mózg bardzo łatwo włączy alarm i sabotuje wszystko jeśli zrobię za duży skok na głęboką wodę. I naprawdę doświadczam tego, że silna wola, taka wiesz, w sensie tego, że coś mi się udaje, coś postanawiam, jest tym właśnie treningiem, że to jest jak mięsień że w takich drobnych rzeczach się uczę. A na jakieś tam grube sprawy albo przewalę jakąś grubą sprawę i później te drobniejsze idą już łatwiej. To to jest właśnie powolny proces, to nie jest tak, że zrobię rewolucję. Znaczy są ludzie, którzy robią rewolucję, i nagle wiesz z dnia na dzień rzucają cukier, i super. Ale u mnie to są naprawdę wiesz, za dużo elementów mam pobocznych, i za szybko mi się wyczerpuje silna wolna po miliardzie decyzji popełnionych w ciągu dnia, spędzonego z dziećmi i w pracy międzyczasie.

Monika: Fajnie, że mówisz o tej silnej woli, bo w rozwoju osobistym mam wrażenie, ta silna wolna jest nieodłącznym elementem, bo cokolwiek zaczynamy robić to jest coś innego niż codzienność, wprowadzamy coś nowego i żeby to mialo szansę w naszym ciele i umyśle w ogóle zakiełkować no to musimy to robić przynajmniej kilka razy, trzymać się tego jakiegoś tam rytuału a do tego jest silna wolna potrzebna. Jest konieczna.

Aneta: A u ciebie jak to jest? Jaki masz teraz ulubione techniki?

Monika: No, podobnie. Medytacja jest czymś tak cudownym, bo jest prosta, jest, nie wymaga żadnej maty nawet, ani żadnych nakładów pieniężnych tylko troszeczkę czasu. I przy tej okazji powiem, i tobie i wam, o świetnym serialu który odkryłam teraz w święta na Netflixie. To nawet nie jest serial, to jest poradnik „Head space”, tak się nazywa, „medytacja”. „Poradnik Head space, medytacja”. I tam słuchajcie nie wiem, 9 odcinkw jest chyba. Jakby kreskówki, to trochę jest, bo to jest animowane z glosem lektora który opowiada oczywiście swoją historię, natomiast tam dokładnie jest pokazane od początku jak zacząć. To wszystko co mówiłyśmy w odcinku o medyacji. Po kolei, jak medytować, co zrobić. Później ten głos przeprowadza z tobą medytację, zresztą nagrane to jest tak, że tylko siadam i puszczam pierwszek ilka sekund i od razu odpływam. Na pewno jest to jakąś techniką zrobione, ze ta muzyka i te wlaśnie takie ta animacja, ktora jest w pastelowych kolorach, które przepływają przez ten ekran. Natychmiast wprowadza twój umysł i ciało w taki stan rozluźnienia. Genialna sprawa, genialna rzecz, może obrazować nasze różne rozmowy i nasze warsztaty medytacji, bo ktoś pomyślał jak to zrobić żeby to było tak dostępne dla wszystkich. I z takich rzeczy należy absolutnie korzystać. Osiemnaście minut trwa chyba jeden odcinek, jest czymś świetnym, świetnym dla twojego mózgu, dla twojego ciała i zamiast nie wiem, poświęcić ten czas na jakś innny seiral, to bardzo to polecam. Wracając też do tego, co ty mówiłaś, że nie martw się, że zmarnujesz czas oglądając coś, czego niby nie chcesz oglądać, bo ten czas i tak gdzieś indziej zmarnujesz. POza tym zawsze możesz wrócić do tego swojego ulubionego serialu, to nie jest ostateczne, sprawdź, dotknij, a nuż zadziała to na ciebie tak że powiesz woah, jak dobrze że to zrobiłam. I z takiego też założenia wychodzę korzystając z innych technik, różnych, a no oprócz medytacji ja też jestem teraz na diecie i dla mnie to też jest odkrywcze, że można traktować jedzenie jako rozwój osobisty, bo wiele rzeczy się zmieniło od kilku miesięcy kiedy jem inaczej. A bardzo wiele czasu w życiu spędziłam na złym odżywianiu, myśląc że ja się odżywiam całkiem nieźle, bo nie jem czipsów codziennie. Albo, nie wiem, nie piję alkoholu, codziennie. Więc zmiana tego była dla mnie bardzo trudna, ale otwierają się inne przestrzenie w głowie kiedy oczyścisz swój organizm z toksyn, jakie są na przykład w alkoholu czy w jakichś transtłuszczach i tak dalej. Wtedy organizm się oczyszcza. I ja zapomniałam o tym, że przecież 15 lat temu głodówką dosyć długą i dosyć hardkorową powiem tak, takim slangiem, taką głodówką ja wyleczyłam się z bardzo poważnej choroby krwi, którą miałam mieć do końca życia. I popatrzcie, jakie to jest znamienne, trzeba pielęgnować w sobie ten rozwój osobisty, pamiętać o nim na co dzień, bo łatwo jest o tym zapomnieć nawet w takiej sytuacji, kiedy ma się bardzo poważny stan, tak jak moja choroba była stanem, który lekarze nazywali stanem nieuleczalnym. I miałam do końca żyć na sterydach albo poddać się operacji wycięcia śledziony, i jeszcze pewnie kilku narządów, które by tam nie pasowały lekarzom. I w tym momencie pomyślałam, o nie ja zaczynam coś innego. Zaczęłam alternatywną ścieżkę, gdzie właśnie bioenergoterapeuta poprowadził mnie przez dietę taka bardzo drastyczną. Ja byłam na głodówce na wodzie przez kilka tygodni, później na jednym monotematycznym jedzeniu i to wyrzuciło ze mnie nawet nie wiem, czy toksyny, ale schemat jakiś który tworzył w moim ciele chorobę. Po czym później wróciłam do zdrowia, jeszcze rok, dwa byłam mocno pod wpływem tego rozwoju duchowego, który się zadział absolutny we mnie, no a później wróciłam do rzeczywistości, powoli, powoli zaczęłam wchodzić z powrotem w to, że mieszkam w mieście, że jeżdżę z dzieckiem na lody, że jeździmy na wakacje. I przestałam się zdrowo odżywiać i po 20-tu znowu miałam problem z ciałem i znowu ktoś pokazał mi ścieżkę, że dobra, zacznij od biologii, zacznij od diety. A przecież mogłam na to sama wpaść, tak. No nie, właśnie. NIe pamiętamy. I warto się wtedy zwrócić o pomoc do kogoś, kto jest po prostu w tym na co dzień i może nam przypomnieć, że jest nam to potrzebne.

Aneta: Ale to jeszcze tak mi się skojarzyło właśnie apropo takich mocnych wchodzenia mocnego w techniki, to później jeżeli komuś się tam później noga podwinie, bo stwierdza, że to jest może dla niego, to później jest taka nagonka w internecie, ach, bo sobie zniszczyła tam, nie wiem, głodówką nie wiem, organizm. W każdym razie też miejmy na uwadze to, że ten rozwój osobisty musi być w zgodzie z nami. W sensie takim, że jeżeli ktoś mówi że mu coś pomogło, takiego drastycznego, to niekoniecznie rzucajmy się na głęboką wodę od razu i próbujmy po prostu przez 40 dni nie jeść. Bo ja na własnej skórze doświadczyłam, że u mnie na przykład takie mocne głodówki są bardzo niekorzystne w sensie zdrowotnie, pod kątem tego, że ja po prostu wysiadam, nie jestem w stanie jak jedni twierdzą, że mają masę energii, a ja po prostu się kładę i nie jestem się w stanie ruszyć, nie. Więc miejmy na uwadze to że przede wszystkim ta zmiana zaczyna się od małych kroków i później jeśli jesteśmy gotowi, jeśli naprawdę czujemy to, że potrzebujemy jakiejś techniki zaznać mocniej, tak, że to ma być, nie wiem, jedziemy na jakiś warsztat i wiemy, że tam będzie intensywnie, to wiedzmy w co się pakujemy. A nie dlatego, że koleżanka jedzie i nas zachęca. Nie dlatego, że powiedział jakiś guru w internecie, tylko dlatego, że my to czujemy. A żeby to czuć, to musimy najpierw być połączeni ze sobą i dać sobie ten czas, żeby wiedzieć co jest dla nas ważne i żeby wiedzieć czemu poświęcamy uwagę i czemu robimy pewne rzeczy. A to nie przychodzi tak od razu, że ja teraz siądę i pomyślę: dlaczego ja tak dużo jem, na przykład?, nie, bo to nie będzie, bo to będzie cały złożony proces, który będzie się wyjawiał w momencie kiedy przychodzą takie chwile właśnie oświecenia. O, no rzeczywiście, bo ktoś tam, bądźmy uważni na to, co się dzieje wokoło, kto nam coś mówi, co słyszymy, co czytamy, bo to są takie informacje które do nas przychodzą. I jeżeli będziemy na nie uważni, to te momenty oświecenia, te drobne oświecenia, właśnie będą przychodzić, tylko trzeba po prostu jakby wysiąść z tego pociągu czasami.

Monika: … pędzącego.

Aneta: I się zatrzymać i się rozglądnąć wokoło. Bo nie można biec, biec, biec na oślep, bo tam na końcu jest cel. Tylko ta droga jest celem. To się po drodze zmienia, zmienia się krajobraz, jest coraz… Tak jak się jedzie w góry. Idzie się na szczyt to się zmienia ten krajobraz, jest trudniej, jest łatwiej, na szczycie jest coraz trudniej bo kamienie lecą, bo już jest zimniej, więc mniejsze ciśnienie. Ale ten szczyt to jest tylko kwestia tego, że my widzimy więcej, widzimy naokoło, to czego nie widzieliśmy po drodze. To jest to rozszerzanie świadomości dla mnie. Taką metaforę piękną mi się udało.

Monika: Pięknie to powiedziałaś, tak się aż poczułam to. Ale to, chcę zakończyć może tym o czym mówisz, że żeby dojśc do tej intuicji, żeby się rozglądnąć i zatrzymać do tego technika medytacji jest naprawdę uniwersalna Naprawdę mało jest osób, nie wierzę w to, że są osoby, którym medytacja nie pomoże. Jeśli faktycznie uczciwie pomedytują trochę. I to jest coś co zresztą w naszej fundacji jest celem jednym z głównych celi, żeby tą medytację promować na tyle żeby stała się czymś naprawdę tak powszechnym jak, nie wiem, grillowanie. Ja mam takie marzenie

Aneta: Piękne porównanie po prostu

Monika: Wszyscy na wiosnę wychodzą z grillem na tarasy, siadają na matach czy tam po turecku i przez 5 minut medytują. To jest może utopia, co powiedziałam, ale żeby to się stało powszechne, bo to jest tak prosta, piękna technika, właśnie jakby baza, to jest baza do tego żeby później się zatrzymywać, żeby sobie móc obserwować i w ogóle wtedy decydować o tym co jest dobre dla nas a co złe, bo cały czas miałam dla ciebie takie pytanie, jak mówiłaś o tym, że róbmy to z czym nam jest dobrze, z czym się dobrze czujemy, ale okej, ale jest pytanie, no ale nie zawsze to, z czym dobrze się czujesz jest dla ciebie dobre. I teraz jak to rozpoznać? Bo kiedy ja zaczynałam dietę, to przez tydzień myślałam że jak nie pozabijam wszystkich wokół, to przynajmniej siebie uduszę. Było mi bardzo trudno odstawić moje nawyki, przestać coś jeść i zacząć, nawet suplementy zacząć brać, to był dla mnie kosmos, że ja muszę to policzyć, wyliczyć, zjeść w ogóle, połknąć, popić wodą, pamiętać ile…. I sobie myślę tak, to nie było dla mnie dobre, to nie był dla mnie komfort. I w tych momentach zatrzymywałam się i zadawałam sobie pytanie: czy to jest dla ciebie dobre? Tak, natychmiast miałam odpowiedź. TAK, tylko wytrwaj zmianę, ten przeskok, ten uskok i tego nie zrobimy. Bo w momencie kiedy ja bym nie była przy sobie, nie potrafiła się zatrzymać, to bym sobie powiedziała przy kolejnej szklance wody, nie, to nei jest dla mnie dobre, wściekam się, jestem rozstrojona, rzucam to, wyrzuciłabym i napiłabym się coli. A w momencie tylko dlatego, że się zatrzymałam i zadałam sobie to pytanie i nie odpowiedziała mi moja wściekłość, tylko mój duch, moje wnętrze, które chce dla mnie dobrze, ta moja jaźń. to tylko dlatego, że wiem, że tak trzeba zrobić, że tak się nauczyłam, to tak jak niestety nas tego nie uczą w szkole. Nas uczą jak policzyć ile nam potrzeba pieniędzy na kilogram cukru, ale nie uczą nas jak odpowiedzieć sobie na pytanie czy ten cukier nam szkodzi, czy nie.

Aneta: Dlatego jakby tymi malymi krokami i tak jak obiecałyśmy, że na każdy koniec podcastu będzie jakieś cwiczenie, to tym razem ja wymyśliłam ćwiczenie,

Monika: Bardzo się cieszę bo już myślałam że się mnie zapytasz, a ja tu nic nie mam w głowie na dzisiaj

Aneta: No widzisz… To sprobujmy zrezygnować z jednej rzeczy, którą robimy automatycznie, np nie wiem scrollujemy wiadomości, przez 10 minut albo oglądamy Netflixa przez pół godziny. I spróbujmy poświęcić ten czas na coś co nam zrobi dobrze długofalowo. Albo na medytację albo na spacer, albo na trening oddechowy. Na cokolwiek zamienić, co nam zrobi długofalowe korzyści. Nie, może być takie ćwiczenie?

Może być, dołożylabym do tego takie właśnie odrzucenie czegos, jak wiemy że jemy ten cukier to może, nie wiem, raz dziennie nie posłudźmy tej herbaty.

Aneta: Malymi krokami, wybierzcie co chcecie. Spróbujcie

Monika:… wprowadzić jedną maleńką zmianę i powiedziec sobie też na jak długo ją wprowadzamy.

Aneta: Jeżlei macie ochotę podzielcie się z nami napiszcie do nas na mejla albo w komentarzu pod postem na Facebooku. Chętnie posłuchamy jakie są wasze doświadczenia i sukcesy. Ale żeśmy sie rozgadały dzisiaj.

Byla taka potrzeba.

Aneta: Także, miłego.. Dziękujemy ze dotrwaliście, ci którzy dotrwali.

Monika: Trzymajcie się ciepło.

Dziękujemy za wysłuchanie tego odcinka. Jeśli chcecie podzielić sie swoimi doświadczeniami związanymi z rozwojem osobistym, i technikami które wam pomogły, zapraszamy do dyskusji pod postem na facebooku, lub po prostu napiszcie do nas na info@fundacjaindigo.org

W kolejnym odcinku zajmiemy się tematem oddechu. Jak on się ma do rozwoju osobistego, dlaczego jest taki ważny i po co włąściwie sie na nim skupiac. Jeśli podobają ci się nasze podcasty zachecamy do subsrkypowania hasz rozwojowy na twojej ulubionej platformie online. Do usłyszenia!