#Rozwojowy 004 – Medytacja – Aneta i Monika

To jest podcast #rozwojowy 004. Spotykamy się tu na ścieżce rozwoju osobistego w drodze do życia w pełni. Jeśli szukasz inspiracji do lepszego życia i prawdziwych historii ludzi, którzy znaleźli swoją ścieżkę w życiu to jest podcast dla Ciebie. 

Czego dowiesz się z tego podcastu?

  1. Czy istnieje tylko jeden słuszny sposób medytacji? 
  2. Ile trzeba poświęcić czasu, aby medytacja zaczęła przynosić skutki?
  3. Opowiadamy o wielu technikach medytacji
  4. Dzielimy się własnymi doświadczeniami
  5. Na koniec pokazujemy ćwiczenie, które można wykonać dosłownie wszędzie

Posłuchaj podcastu 003:


To jest podcast hasz rozwojowy. Spotykamy się tu na ścieżce rozwoju osobistego, w drodze do życia w pełni. Jeśli szukasz inspiracji do lepszego życia i prawdziwych historii ludzi, którzy znaleźli swoją ścieżkę w życiu, to jest podcast dla ciebie.

Monika: Cześć. 

Aneta: Witajcie w kolejnym odcinku. Zapraszamy was do wysłuchania naszej rozmowy z Moniką dotyczącej medytacji dla tych, co jeszcze nie próbowali i dla tych co już próbowali, ale jeszcze nie są do końca przekonani. Po dzielimy się z wami własnymi doświadczeniami związanymi z medytacją i może uda nam się was zachęcić do spróbowania, a najlepiej regularnej praktyki tej prostej bez kosztowej i jednej z najstarszych technik rozwoju osobistego.

Monika: Cześć dzisiaj chciałybyśmy pogadać o medytacji, o technikach medytacji, w ogóle czym ona jest? Dlaczego powinniśmy medytować? Albo czy fajnie jest medytować. Taki temat na dzisiaj.

Aneta: Tak chciałybyśmy się przede wszystkim tutaj podzielić też naszymi wrażeniami z naszych, naszej praktyki medytacji, jak to na nas wpływa. A Monika też trochę przybliży wam bardziej technikalia i taką trochę stronę teoretyczną.

Monika: Tak, przynajmniej postaram się. Dlaczego ten temat w ogóle wypłynął u nas, może od tego zaczniemy? My, jak zaczynałyśmy naszą podróż, taką podróż rozwojową, to w pewnym momencie przechodząc przez różne techniki, tak ja jak i Aneta doszłyśmy do tego, że medytacja jest takim najprostszym sposobem na osiąganie wielu, wielu dobrodziejstw. Nie tylko spokoju.  Ja sobie tak myślę, że na początku to każdy zaczyna medytację, dlatego, że potrzebuję się uspokoić, odstresować. I to jest super, bo jakby ta pierwsza potrzeba jest dla nas takim startem zapalnikiem do tego, żeby odkryć, czym medytacja jest naprawdę, bo ona tylko z pozoru jest prostym narzędziem do odstresowania się, a tak naprawdę ona nam daje wgląd w, zaryzykuję stwierdzenie, w naturę wszechświata. Oczywiście w pewnym momencie i jeśli się na to otworzymy, jeśli tego potrzebujemy. Natomiast jest to potężne narzędzie.

Aneta: Myślę, że tak z grubej rury tutaj na początku wyszłaś, natomiast jak pobudki do tego, żeby jakby spróbować medytacji też są często takie najprostsze, że teraz się dużo mówi o medytacji, o tym jak ona uspokaja, wycisza, jakie to jest super narzędzie i jak przez wiele tysięcy lat używane. Może nie wiele tysięcy.

Monika: Może wiele tysięcy nawet. Myślę sobie, że jeśli sięgnąć w jakby dzieje ludzkości wstecz, to to właśnie cywilizacje, które były przed nami, a takowe historie są, no to z nich na przykład szamanizm czerpie podstawy medytacyjne, więc myślę sobie, że tutaj to stwierdzenie wiele tysięcy lat jest jak najbardziej na miejscu.

Aneta: Tak no ale jakby mając przełożenie na tu i teraz i jakby praktyczne zastosowanie medytacji, to tym pierwszym argumentem, jakby, do którego się odwołuje, jest to, że ona wycisza i uspokaja.

Monika: Tak oczywiście to zdecydowanie jest jej największa zaleta.

Aneta: Możesz powiedzieć, jak to działa tak technicznie?

Monika: Technicznie to jest tak, że jeśli zaczynamy medytować, musimy zacząć od połączenia się z naszym ciałem poprzez oddech. Jest to jakby pierwsza technika, pierwsze narzędzie, pierwszy sposób w każdej medytacji. Przynajmniej ja się nie spotkałam z medytacjami, które nie skupiają się na oddechu, nawet jeśli to jest medytacja w ruchu, taniec, to tym bardziej tam oddech chodzi, mimo że wydaje się, że nasze ciało jest wtedy bardziej pobudzone i tak dalej, ale połączenie tego z oddechem jest najważniejsze. Więc sami możecie to sprawdzić, jeśli skupicie się na oddechu w jakimkolwiek momencie to natychmiast się uspokajacie się, bo odpinacie myśli od tych wszystkich strasznych rzeczy, które wam przeszkadzają się uspokoić i to jest automat. Mmm, dlatego najpierw jest oddech zwrócenie w ogóle uwagi na to, że oddychasz. To prowadzi cię w głąb twojego ciała, a ciało ma taką zaletę, że w nim nie ma niepokoju. Niepokój jest w umyśle. Oczywiście on się przekłada na ciało, w ciele się pojawiają napięcia, choroby nawet. Także choroby w ciele i te wszystkie napięcia w ciele powstają dlatego, że nasz umysł rządzi ciałem. I teraz my medytując sprowadzamy się do ciała, czyli bezpośrednio pracujemy poprzez ciało z naszą duszą. Łączymy ciało, odpinamy umysł i to jest jakby taka zaleta, która, nie, jakby no to jest największa zaleta tego, że nasze ciało ma swoją mądrość i jeśli my się dokopiemy do tej mądrości, czyli posłuchamy, to mamy o wiele więcej informacji dla nas ważnych, niż z głowy.

Bo głowa jest czymś takim, co się jakby pojawia ten umysł, nasz się uczy przez uspołecznianie. Jakby malutkie dziecko nie ma świadomości na takim poziomie, którą my mamy, ale jest połączone bardzo z ciałem. Więc małe dziecko, kiedy jest mu źle to płacze, kiedy jest mu dobrze, to jest zadowolony, jest spokojny wtedy i małe dziecko nie potrzebuje niczego, żeby się uspokoić. Jeśli ma zaspokojone wszystkie potrzeby ciała I z tego możemy się łatwo domyślić i obserwować, jak to działa w naszym życiu.

Bo to się nie zmienia.  Czy to jest noworodek czy dorosły człowiek, jeśli ma zaspokojone potrzeby ciała, będzie spokojny, chyba że będzie cały czas przebywał w umyśle i ciało będzie zaspokojone, ale jego umysł będzie cały czas szukał problemów typu, na przykład, że kiedyś to było taniej, a teraz jest drożej i to jest duży problem dla niego. Czyli wymyślanie czegoś, czego nie ma. Wtedy ciało też zacznie chorować.

Aneta: Ale wróćmy jeszcze do tej biologicznej części, w sensie jak to wygląda na poziomie właśnie fal mózgowych, hormonalnie.

Bo tutaj to co na mnie na przykład zadziałało pod kątem przekonania się do medytacji. Na mnie najczęściej działają w technikach jakikolwiek rozwojowych. Bardzo naukowe potwierdzenia. Nie wiem sensie najpierw musi przejść przez umysł analityczny, dopiero później jakby jest to, wchodzi to do tego, do tej praktyki. Oczywiście wiadomo też, gdzie też bardzo często bazuje na opiniach innych sensie “u mnie to zadziałało, więc jeżeli u kogoś zadziałało, no to dlaczego u mnie ma nie zadziałać?”. Też jestem człowiekiem. Zawsze mogę spróbować. Natomiast tutaj właśnie było bardzo dużo badań na temat medytacji odnośnie właśnie tego, w jaki sposób zmieniają się fale mózgowe, tak, no tam tych mnichów przyczepiali do elektrod i badali, także to są rzeczy, które możemy sobie masę informacji takich właśnie, jeżeli ktoś jest tępym umysłem naukowym znaleźć tak, żeby się samemu przekonać, bo to co mówisz, to już jest takie głębokie.

W sensie, jak jeżeli o mnie chodzi to właśnie ja potrzebuję tych informacji technicznych. Jeżeli zaczynasz miarowo oddychać, odcinasz się od myślenia, twój mózg zaczyna spowalniać. Wchodzi wtedy na inne fale. Wtedy też gospodarka hormonalna się uspokaja. Tak, więc tutaj jest masa rzeczy, które jakkolwiek umysł jest nie zawsze bezpośrednio związany z mózgiem, bo jednak mamy świadomość, a ta świadomość nie jest przyklejona do mózgu. Natomiast kwestia tego, że sterując myśleniem tak jakby wyciszając to myślenie tą dużą aktywność mózgu, wpływa my też na gospodarkę hormonalną na całą aktywność organizmu.

Monika: Tak dokładnie to badanie mnichów buddyjskich, o których mówisz, miało miejsce w latach, jakby to było długofalowe badanie, które miało miejsce od 2002 roku, było robione I w tych badaniach wzięło udział 100 -105 medytujący dorosłych. I właśnie taka sama grupa tych medytujących w wieku od 27 do 41 lat i tam okazało się, że ten to badanie było prawdopodobnie elektrocelografem, takim, takim urządzeniem. I okazało się, że medytujący mnisi buddyjscy, ich mózg podłączony do tego urządzenia pokazuje na ekranie, rozświetla obszary, które nie są rozświetlane u osób, które nie medytują. Oczywiście w trakcie medytacji.

Natomiast te obszary są później, po, jak jeśli ci mnie się nie medytują, one są też o wiele bardziej aktywne, szybciej się uaktywniają niż u osób, które nie medytują wcale. Po czym jakby badania zostały powtórzone w późniejszych latach i okazało się, że osoby, które medytują nawet pierwszy 2 3 raz nie muszą być mnichami tybetańskimi, a u nich dokładnie tak samo to działa, więc medytacja okazuje się, jest takim narzędziem jak picie wody powiedziałabym. Jeśli pijesz wodę na co dzień i ona ci pomaga oczyszcza cię… To tak samo będzie oczyszczała mnicha, który nie wiem, od lat nie medytuje i tak dalej.

 I robi różne inne rzeczy, więc to potwierdzenie tego, że medytacja jest ok i spoko mamy takie badania.

Aneta: No, ale też jakby kwestia, ale właśnie fascynujące jest to, że mózg sam w sobie. Ja wiesz, jakby też nie Jestem tutaj osobą taką wiesz bardzo obeznaną biologicznie.

Jakby to, co mnie przekonało do tego, żeby medytować i że to działa, nawet jeżeli nie widziałam czasami rezultatów nie to to, że, my jako ludzie używamy, mówi się 20% mózgu. Tak więc ile możemy aktywować możliwości i ile się słyszy historii o niesamowitych zdolnościach też mnichów buddyjskich, a oni po prostu, no dobra, nie, no jakby mnichem buddyjskim nie będę i nie będę miała takich sterylnych warunków, zwłaszcza z dziećmi pracą, obowiązkami domowymi. Natomiast już nawet te 5 minut daje tyle, że ja sobie przypominam ten stan i im więcej praktykuje, im więcej ćwiczę ten mózg właśnie w tej medytacji, to czuję się tak, jakby ten mięsień po prostu mi sam już później, sam w to wchodził. Nie na początku jest ciężko. później już coraz łatwiej nam się wchodzi i sam dla mnie już teraz samo hasło medytacja, sam pierwszy oddech po prostu wejdę w to. I to już czuję ten stan, nie wiem jak ty tak masz, powiedz trochę może o swoim doświadczeniu. Jak zaczęłaś, jak to na ciebie wpływa?

 Monika: Okej. Natomiast jeszcze chciałam nawiązać do tego, co powiedziałaś, bo to jest bardzo ważne, co mówisz o tym, żeby wyćwiczyć mózg jak mięsień. Dokładnie tak jest. Nasz mózg jest narządem, który trochę jak mięsień się zachowuje i dlatego ważniejsze jest, żeby medytować 5 minut dziennie, ale regularnie niż “rzucam się w sobotę, mam posprzątane, wszyscy wyjdą z domu i ja pół godziny albo godzinę medytuje, a później nie to nie”, to to nie działa. Oczywiście też super i fajnie, róbmy to, jeśli nie ma innego wyjścia, natomiast żeby to wyćwiczyć, żeby wejść stan, który dla którego, w którym nasz mózg się faktycznie rozwija dzięki medytacji, no to fajnie to robić codziennie. Ja powiem tak zaczynałam od jogi i jakby w tym momencie poznałam medytację, najpierw taką jogową, bardzo klasyczną w savasanie, w relaksie. No a później zaczęłam szukać, bo zobaczyłam, że to jest naprawdę super sprawa, kiedy odlatywałam, kiedy nagle pojawiały się przed moimi otwartymi oczami różne, no obrazy albo rzeczy, których nie doświadczyłam normalnie, a cały czas byłam świadoma, nie byłam pobudzona żadnymi substancjami zewnętrznymi, więc to było fascynujące, że też miałam nad tym kontrolę. I tak jakby się zaczęła ta moja przygoda. Natomiast im więcej medytowałam, to tym więcej też zobaczyłam zmian i w moim ciele i w moim życiu, ale to też nie jest tak, że ja medytowałam cały czas i w ogóle. I super, ponieważ tak jak sama wiesz, jakby już może też wiecie, mam dzieci, mam rodzinę, jestem Europejką, więc pracuję i żyje w mieście i czasem ta medytacja poszła w bok, na bok nie była mi jakby po drodze, więc było tak, że był długi okres, kiedy nie medytowałam wcale, nie miałam na to czasu. Zapominałam o tym i tak dalej, ale same te momenty, w których się trzymałam, tego, to jest coś takiego jak, nie wiem jak zjedzenie czegoś pysznego, to już później wiesz, że jak znowu to zjesz, to będzie pyszne, tak jak taka pamięć, że tak to jest coś co mi pomaga i do czego mogę wracać, więc to mnie tak wyglądało.

Aneta: Ja z mojego takiego doświadczenia osobistego, no to tak naprawdę właśnie te krótsze serie, bardziej były mi pomocne, ponieważ przy dłuższych, powiedzmy tam, 20-minutowych, na godzinną się raz porwałam, ale to przeważnie mnie wycina i usypiam, jak jest tak prowadzona medytacja, to jednak przy dłuższych mnie to po prostu już wybija do działania, bo jezu, myślę, tyle rzeczy do zrobienia, a ja tu medytuję, więc  dla mnie takim idealnym rozwiązaniem są pięcio, -dziesięciominutowe medytacje rano, kiedy jeszcze nikt nie wstał. Ja mam spokój, że nikt mi nie będzie przerywał, a drugie, to jak nie ma właśnie nikogo w domu, albo sobie gdzieś wyjdę i takie 5 minut. Choć nie ukrywam, że najczęściej na początku stosowałam takie prowadzone na zasadzie, że zakładam słuchawki, zresztą tu warto nadmienić, że Monika też tutaj w ramach fundacji, produkowałyśmy kilka medytacji, które możecie sobie odsłuchać na już na youtubie i mamy nadzieję, że będzie ich więcej i więcej. Natomiast później okazało się, że raz potrzebuje prowadzonych raz wolę po prostu ciszy i spokoju. I jakby znając stan tego wyciszenia, jestem w stanie sama sobie to medytacja poprowadzić.

Monika: I to jest super, co mówisz. Trzymajmy się zasady, że medytacja jest dla ludzi, a nie odwrotnie, jak ze wszystkimi technikami tak jest, ale to co mówisz znaczy tylko tyle, że każdy z nas ma inny rytm i co innego mu pasuje, a medytacja jest też mnóstwo technik i widzisz, jeśli jakaś ci podpasuje, to dobrze od niej zacząć, żeby się nie zrazić albo właśnie wymieniać to, bo twój organizm też się zmienia. Twoja psychika się zmienia i jedna ci będzie pasowała jednemu będzie lepiej rano. Ja na przykład rano nie lubię, ja lubię długo spać, więc… Znaczy, lubię po prostu jestem zmęczona, bo do późna pracuję, taki, taki rytm. Więc wolę medytować wieczorem.

Teraz na przykład, żeby nie zasnąć, są różne techniki wprowadzane, żeby nie zasypiać. I inaczej siadamy, coś innego włączamy, albo kiedy robimy tą medytację piór tak zwaną, na ciszę, na zupełny odlot tylko z taką pracą ze sobą jest oddechem to znowu jest i, jakby innych warunków potrzebujemy do tego i teraz jeśli ktoś się uprze i będzie chciał zrobić tą medytację zacząć od tego wyciszenia, żeby gdzieś tam wejść na wyższe poziomy, jemu to nie będzie szło, to się można zrazić. Więc lepiej wtedy posłuchać sobie prowadzonych medytacji, żeby w ogóle osiągnąć ten stan ciszy i spokoju. Ja na przykład bardzo lubię prowadzone medytacje. Po pierwsze my zawsze się łączymy z innymi ludźmi. To w ogóle jesteśmy połączeni, ale jak kogoś słuchamy, to trochę wchodzimy w jego energię. Energia się po prostu miesza z nami i możemy sobie w ten sposób pomóc, bo jeśli ktoś, kto prowadzi medytacje, jest na tyle wyciszony, jest właśnie w tych jego mózg w tym momencie osiąga pewien poziom fal, który jest kompatybilny z tym, co on robi i z tematem medytacji to ty automatycznie podłączasz się do tego jak wiadomo. Zasada fali działa tak, że fala wyższa ściąga niższą i one się ze sobą łączą  więc interferują tak czyli później był no jakby tu wchodząc już w technikalia,  to możecie doczytać, sprawdzić na czym to polega, ale generalnie chodzi o to, że dostosowujesz się do jego fal, do jego energii i wtedy łatwiej jest nam osiągnąć te stany. Albo próbujesz właśnie się podłączyć do kogoś innego. Na takiej oczywiście czystej zasadzie, bo jak ktoś nagrywa medytacje i chce to robić dla ludzi, no to jakby on też wie co robi i jakby daje to w darze dla innych.

I warto z tego korzystać, bo można też sobie sprawdzić, co mi pasuje, co mi nie pasuje. Tu też jest pułapka, bo na przykład może być jakaś fajna technika medytacyjna, ale człowiek ci nie podejdzie, bo będzie zupełnie nadawał na innych falach. Albo głos. natomiast to jest pewien sposób na sprawdzenie sobie tego, jak jak mi pasuje. No i tak jak mówisz, rano czy wieczorem, jest jak taka jedna główna zasada, którą dobrze się kierować, ale to też trzeba sprawdzać.  Żeby medytować codziennie właśnie albo te pięciominutówki, albo dłużej, ale taka godzina medytacji przed snem jest czymś bardzo ożywczym i bardzo nam pomaga wejść w ogóle w medytację jako część naszego życia. I to może być trudne na początku na pewno. Natomiast są ludzie, którzy mają odwrotnie i ja na przykład nie lubię pięciominutówek, bo jeszcze nie zdążę wrzucić się w ten stan i ja potrzebuję dłuższych 15 -20 nawet od początku.

A są ludzie, którzy tak jak ty szybciutko wchodzą w ten stan, to wystarcza. Idą sobie dalej, że tu jakby musimy pamiętać o tym, żeby dostosować to do siebie, bo to zawsze zadziała. Jeśli zrobimy to w taki sposób, żeby to było dobre dla mnie, jak odnajdziemy swój styl. To jest trochę jak z kupowaniem butów. No wiesz, ty masz super szpilki, ja chcę takie same mamy, taki sam rozmiar i w ogóle extra idę do sklepu, kupuje te szpilki i później płacze chodząc z nim mam bąble na całych stopach. No to nie są dla mnie buty. Natomiast ty w nich wyglądasz świetnie, że trzeba sobie znaleźć. Ja sobie znajdę podobne buty, które w podobnym kolorze, ale będą leżały na mojej nodze.

Aneta: Myślę, że to jest kwestia właśnie tych prób i błędów. My też tak trochę kluczymy wokół tego tematu, bo tak naprawdę każdy z nas próbuje sobie inaczej. W sensie mamy też doświadczenie w takich medytacjach grupowych, gdzie tutaj też mówisz o tej energii, jakby że ludzie się łączą ze sobą, aczkolwiek ja do tego tak nie podchodziłam nigdy. W sensie dla mnie to było zajęcie umysłu jakby, wycofanie umysłu z myśli. Jakieś zajęcie, nie, to samo się robi z oddechem, że przekierowujesz myśli na oddech po to, żeby nie wchodzić w myślenie o rzeczach różnych. Tutaj właśnie to jest dla mnie ten element taki kluczowy w momencie, kiedy ja nie jestem w stanie się wyciszyć, bo ktoś mnie poprowadzi, bo ja daje mózgowi coś do roboty, bo ten mózg cały czas potrzebuje być stymulowany, zajęty. Wiesz no, jakby też jako kobiety to w ogóle mamy tutaj, cały czas mi się zresztą tak wydaje, zamęt wewnętrzny. Ale mi się strasznie podobał, taki skecz, porównanie mężczyzny i kobiety. Mężczyzna miał właśnie pudełka swoje, do których wchodzi, a kobiety, o kobiecie po prostu taki był zwitek jakby włóczki i cały czas coś zwierało bzzz, bzzz.

Więc tutaj też właśnie ta medytacja inaczej wygląda u kobiet, inaczej u mężczyzn. Jesteśmy w różnych jako ludzie i wy słuchający, jesteśmy w różnych etapach, bo jedni mają dzieci, nie mają, jedni mają dużo czasu wolnego, inni wcale. Mamy różne też predyspozycje pod kątem, nawet własnej natury, nie, także. To jest wszystko metoda i prób i błędów, ale ten pierwszy krok do tego, żeby to robić regularnie. To jest przekonanie, że to działa.

Bo nie doświadczymy tego obrazu, nie doświadczymy, czasami może trwać naprawdę bardzo długo, zanim doświadczymy tego stanu właśnie odprężenia.

Monika: Albo w ogóle może trwać długo, kiedy zobaczymy rezultaty medytacji w naszym życiu czy w naszym ciele. I to jest fajny moment, żeby jeśli masz takie doświadczenia, żeby powiedzieć o tym, co to zmieniło u ciebie. Czy coś dało w ogóle? Bo to też nie chodzi o to, że jakby nie pytam o to: „zaczęłam medytować i wow wygrałam w totolotka albo mój świat cały się zmienił”, ale są inne rzeczy, które medytuje i dzięki temu coś tam osiągnęłam. Masz takie jakby przy wspomnienia coś wydarzyło?

Aneta: Hmm, znaczy tak ja generalnie jakby jednym z argumentów, dla których też zaczęłam medytować było to, że medytacja wpływa na zmniejszenie się ciała migdałowatego w mózgu, ponieważ uważam, że no, u mnie tutaj, na tym poziomie szybko się denerwuje, czasami, nie, zwłaszcza jak jestem przestymulowana z dziećmi, Dużo rzeczy naraz i tutaj jakby chciałam na to wpłynąć.

Monika: Chodzi ci o ten narząd, który odpowiada za nasze automatyczne reakcje.

Aneta: Tak tak, takie właśnie, że gdy palniesz coś, a później pomyślisz.

Monika: Pomyślisz. Czyli to ten gadzi mózg tak zwany.

Aneta: Tak tak. I tutaj rzeczywiście. Ja nie mogę powiedzieć, że osiągnęłam stan zen i na pewno nie mam złudzenia, że go osiągnę. No może na emeryturze.

Monika: Ten zen to też jest dla każdego coś innego to może być.

Aneta: No. Natomiast na pewno dla mnie to jest już taki rytuał w sensie tego, że wstaje i te pięć minut, dziesięć minut zapuszczam sobie tą medytację częściej właśnie prowadzoną rano, a po południu taką właśnie, że się wyciszam. I to wpływa na to, że ja jakby wypadam z tego toru myślenia „co jeszcze co jeszcze mam zrobić?” A ja miliard spraw, którymi mam się zająć i pomimo 10 różnych miejsc, w których sobie zapisuje te rzeczy, one ciągle wracają już naprawdę, jakby czasami, bo to jest taka ostatnia deska ratunku, kiedy siadam do tej medytacji po to żeby zrobić takie przepięcie. W sensie żeby ten mózg wrócił na te efektywne tory? Nie.

 Monika: Czy osiągnął trochę wyższe wibracje tych twoich fal?

Aneta: Więc to jest dla mnie narzędzie. Natomiast wiesz tak, jak żeśmy rozmawiały kiedyś odnośnie technika różnych rozwojowych, że jak działamy na różnych polach, że robimy masę rzeczy. Czy ze zdrowiem, czy z odżywianiem ta medytacja te różne afirmacje, znaczy może takie jakby kreowanie swojego życia poprzez wizualizowane sobie tego, co  bym chciała. Dokopywanie się do pewnych rzeczy, ze swojej przeszłości, które potrzebują wyjść na światło dzienne i bycia ze sobą, ze swoimi emocjami. I dla mnie jakby ta medytacja jest właśnie takim prysznicem trochę dla mózgu, w sensie, żeby wejść na wyższe wibracje, wejść na wyższe fale dlatego, że na tych wyższych wibracjach dzieją się rzeczy, które sprawiają, że jakby to życie mi się fajnie układa. W sensie jakby obserwuję niesamowite zbiegi okoliczności, jakieś ciekawe wydarzenia. Poznaję jakiś ludzi, którzy wpływają na to, że moja ścieżka idzie w ciekawą stronę, nie.

Monika: I płynie spokojniej też.

Aneta: Tak więc to jest, to nie jest tak, że wiesz, ja ci powiem, że medytacja wpłynęła na to, że teraz nie wiem, super mi się powodzi, bo to nie jest tak. Nie, to jest właśnie kwestia tego, że to jest narzędzie do tego, żeby się uspokoić. Dla mnie oczyścić jakby mentalnie i żeby wejść na wyższe wibracje, bo te wibracje, jakby ten poziom, jest potrzebny do tego, żeby być w takiej przestrzeni rzeczywistości, w której e nie przytrafiają mi się jakieś straszne rzeczy.

Monika: Albo jeśli się przytrafią, to potrafisz z nimi tak przejść, żeby się udało przejść, to spokojnie tak bez jakichś strat większych. Tak dokładnie ja mam podobne doświadczenia. Oczywiście natomiast jeszcze myślę sobie o tym, że medytacja mają tak różne zastosowanie to, o czym mówiłaś.

Że można ich używać do pracy psychologicznej ze sobą. Teraz tak świat pędzi do przodu i my już nie potrzebujemy 3-4 lat psychoterapii. Oczywiście w pewnych, w pewnych schorzeniach jest to konieczne, ale kiedyś było to bardzo modne i tak długo trzeba było się na tej terapii umartwiać nad tym, co się wydarzyło. Teraz sami możemy sobie pomagać, bo jest jesteśmy po pierwsze, my wyżej trochę wszyscy. A po drugie tych technik jest więcej. Jesteśmy bardzo świadomi. Ja na przykład używam dużo medytacji w mojej pracy, ustawieniowej i tam medytacje służą do tego, żeby połączyć się na przykład z rodem swoim albo połączyć się z jakąś jakością swojego życia, którą chcę pobudzić, obudzić albo które już nie chce mieć i się z nią pożegnać. Więc techniki, których możemy używać, są nam bardzo potrzebne do tego, żeby właśnie w życiu wprowadzać ład, spokój i harmonię albo dynamikę, zależy co nam jest potrzebne. Natomiast tak, jak mówiłaś o tym oczyszczaniu siebie z różnych innych rzeczy ciążących nam, no to jakby stan medytacji jest takim pierwszym stanem, w którym my możemy po pierwsze zaobserwować, co nam nie pasuje, bo w normalnym stanie my tego nie widzimy. Tak jak mówisz, pędzimy, pędzimy cały czas, to jest do zrobienia, więc nie wiesz co ci przeszkadza, więc to jest pierwszy krok, żeby to zaobserwować.

I to jest też jakby przestrzeń, żeby coś z tym zrobić, bo jeśli my coś wyprodukowaliśmy w tej swojej głowie, to my tego nie zniszczymy. Nie, nie odetniemy nic z tym nie zrobimy w tym samym stanie, w którym to wyprodukowaliśmy. Musimy wejść w inny stan i tu na przykład Einstein, tam jest takie słynne jego powiedzenie, że nie rozwiążesz problemu, który z tego samego poziomu, w którym go wyprodukowałeś, musisz wejść na inny poziom. Musisz, nie wiem, zejść ze ścieżki, żeby ten problem rozwiązać, popatrzeć na niego z boku i medytacja jest właśnie do tego potrzebna. Natomiast jeszcze powiem o tym co  ja jakby, jakie mam korzyści, bo u mnie dosyć spektakularne rzeczy się wydarzyły dzięki medytacji, ale dzięki może temu, że zaczęłam spokojnie i patrzeć na rzeczywistość, która mnie otacza, bo o to chodzi tak nam tak naprawdę, że jakby życie płynie dalej, ale my dzięki medytacji patrzymy na to życie z innej perspektywy i rzeczy, które się nam wydarzają. Możemy wtedy podzielić na rzeczy, które nam się wydarzają, możemy dwojako przyjąć jako coś, co nas wzmacnia, albo coś, co nas osłabia i to my decydujemy o tym dzięki medytacji, czyli tym przebywaniu w tej cały czas znaczy często przebywaniu w tej przestrzeni spokoju, obserwacji, wyciszenia.

Połączenia są naszą wyższą częścią mózgu właśnie, z tym płatem skroniowym, który odpowiada za tę refleksję, za to, że decydujemy na reakcję, a nie ona płynie automatycznie, więc przebywanie w tej przestrzeni da nam później, w normalnym życiu, więcej tych okazji do tej obserwacji i wtedy możemy decydować. Nie wiem, straciłam pracę, mogę do tego podejść straszna rzecz w ogóle to ja teraz zrobię albo ok, fajna okazja, żeby zmienić coś w swoim życiu, jeśli idę w tą stronę, to tam się zaczyna układać i zaczynają się zbiegi okoliczności, przychodzą ludzie fajni, którzy pomagają i idziemy.

Też jest jeszcze taka sytuacja, że my jak jesteśmy w takich niskich wibracjach, to często robimy tak: automatycznie tworzymy sobie scenariusze. Nie wiem, wydarzy się coś złego, albo pokłócimy się z kimś i my natychmiast z automatu mamy scenariusz w głowie, że dobra, no to teraz on już przestanie się do mnie odzywać albo muszę się rozwieść i tutaj zaczynam wymyślać, gdzie to do sądu, to i zaczyna mi się produkować emocja wtedy, pojawiać, nie, strach lęk, złość.

I te i te scenariusze później, niestety one mają tendencję do wydarzania się, bo my je po prostu kreujemy. I w momencie, kiedy się zatrzymasz i powiesz sobie ok no, dobra, pokłóciłam się z kimś no to w tym momencie czuję złość. Czuje strach, nie chce tego swoim życiu, więc odpuszczam. Dziękuję tej sytuacji, że się wydarzyła i idę dalej. ale tak naprawdę mogę sobie w tym momencie wymyślić, że no to ja się pogodzę. Z tą osobą będzie dalej super i to najczęściej się wydarza, ale tutaj chcę też wpływać wtedy na inną osobę. Medytacja uczy nas tego, żeby zatrzymać się w tym momencie. Czuję złość, gniew, lęk, odpuszczam to i teraz nic nie kreuje, tylko patrzę co się wydarzy. Bo ja dałam kanwę do tego, żeby wydarzało się już dobrze przez odpuszczenie tych emocji, które są trudne i które nas zatruwają, przypływają, pozwalamy, żeby te emocje odpłynęły. Wtedy pojawiają się spokojne emocje, spokój, radość, hmm, nie wiem miłe uczucia i na kanwie tego buduje swoją rzeczywistość. No medytacja w tym bardzo pomaga.

Aneta: No mi się też nasunęło takie odwołanie się do takiej jednej rzeczy, która zrobi mi dobrze w sensie jakby robię dla siebie coś, daję sobie czas na przerwę i mogę to zrobić w każdej chwili i to może być nawet te właśnie 5 minut. Tym czymś, czym dla palacze mogą być papierosy dla kawosza, kawa dla smakosza nie wiem, czekoladka. A tu jest coś takiego co po pierwsze nic mnie nie kosztuje. Robi mi tylko dobrze, mogę to zrobić w każdej chwili, nawet jeżeli mam dzieci w domu, to mogę iść nawet do auta, gdzieś wiesz. Jakby to jest rzecz, która będzie tym takim momentem dla mnie jeżeli zwłaszcza jestem w trybie takiego działania, dla innych nie, tu pracuje, tu robię tu dla dzieci, tu dla domu, tu wiesz jakby cały czas poza siebie. To o nie, stop. Teraz ja daję coś dla siebie.

Monika: I to właśnie super, bo to nie wymaga żadnych narzędzi od ciebie, tej czekoladki, papierosa, miejsca. To naprawdę nie wymaga nic, nie musisz mieć do tego pieniędzy,  wystarczysz ty, że jesteś. No to jest piękne, nie? 

Aneta: Mam też jakby na zachęcenie, bo naprawdę ja mam taką intencję, żeby was zachęcić do tego, jeżeli nie próbujecie, jeżeli mieliście jakieś próby, a niekoniecznie jakby widzieliście rezultat w tym, to żeby to, żeby cały czas do tego podchodzić, żeby, jeżeli jesteście tym typem, który potrzebuje argumentów twardych naukowych, to poczytajcie na ten temat. Jeżeli jesteście typem, który potrzebuje doświadczenia innych, to my wam mówimy, że to działa. A jeżeli potrzebujecie narzędzia? No to takim narzędziem mogą być właśnie te medytacje prowadzone, czy te które prowadzi Monika  czy też ja na przykład osobiście lubię słuchać oprócz twoich, lubię słuchać też zagranicznych i kobiecych głosów zwłaszcza. Często jest tak, że w zależności od nastroju, czasami potrafię szukać przez dobrych kilka minut, bo akurat ten dźwięk, ten głos mi nie odpowiada. W tym momencie, na dziś potrzebuje na przykład kojącego damskiego głosu. Czasem potrzebuję z jakimiś odgłosami natury, nie. I dawajmy sobie na to przestrzeń, że szukamy, że eksperymentujemy, że nie ma jednej ścieżki, tak jest idealnie i ja mam być jak mnich buddyjski. Tylko właśnie to jest narzędzie dla mnie, które mi pomoże i które warto eksplorować.

Monika: To na koniec powiem dla was mam taką fajną, fajną technikę. Króciutkeńką. Techniczkę.  Jaką technikę powiedziałabym nawet którą możecie zastosować w każdej chwili, która wam pokażę trochę, co to jest medytacja i co można jak to można zastosować w swoim życiu. Więc zróbcie tak, jeśli będziecie w jakimkolwiek momencie dnia, którym będziecie sami, czy to będzie łazienka, czy to będzie winda czy samochodzie, jeśli nie prowadzicie oczywiście. spróbujcie zapamiętać to, co teraz mówię, żeby w trakcie dnia to się udało. Zróbcie wtedy wdech, nie jesteście w windzie. Na przykład macie do przejechania minutę? Tak? Dwie, jeśli wieżowcu, w samochodzie to przypomnijcie sobie tą technikę, zróbcie wdech i popatrzcie na cokolwiek przed wami na jakąś małą rzecz czy jakiś szczegół, element w windzie.

Szczegół element nie wiem, w tej windzie i wpatrzcie się w niego, wyłączając wszelką ocenę, tylko postarajcie się nazwać sobie w głowie, czy to jest co jaki to jest kolor, jaką ma strukturę, jaką barwę, że jest ciepłe czy zimne. zróbcie taki, przez chwilę taką analizę jakby tego co widzicie. I zwracajcie w tym momencie też uwagę na swój oddech momencie, kiedy to robicie i po prostu puśćcie. Później zamknijcie na chwilę oczy i wyjście z tego to może trwać 30 sekund. Ten stan wam pokaże, jak od odciąć się od tego co jest wszędzie wokół, a być tu i teraz być fizycznie tu i teraz i obserwować to, co się dzieje. Obserwować, a nie oceniać. To też jest jedną z zalet medytacji, że uczymy się wyłączać ocenę wszystkiego, co jest. Ocena zawsze jest zła. No to tak już na koniec.

Aneta: Trochę wchodzimy w w zakres mindfulnessu, nie, na zasadzie takiego na eksplorowania rzeczywistości poprzez obserwację.

Monika: No to może też być po prostu zamknięcie oczu i skupienie się na oddechu, które w brzuchu. I też pamiętajcie o tym oddech jest w brzuchu nigdzie indziej. A W brzuchu nie ma myśli, więc jeśli wejdziecie i przez chwilę pooddychacie, e naprawdę to może być 10 oddechów to nic was nie kosztuje. Zobaczycie jakie to robi. Niesamowite efekty naprawdę z ręką na sercu, niesamowite efekty.

Aneta: No cóż, no to warto próbować.  Monika też tutaj nagrywam medytacja taką krótką, pięciominutową, w której możecie doświadczyć tego właśnie chwilowego zatrzymania. Także będziemy wam linkować do tego. No i dziękujemy za wysłuchanie dzisiejszego odcinka.

Monika: Dziękujemy wam bardzo i życzymy miłych wrażeń i spokoju.

Aneta: I próbujcie, próbujcie, bo naprawdę warto.

Monika: Warto.

Aneta: Dziękujemy za to, żeby trwa liście z nami do końca. W kolejnym odcinku zajmiemy się tematem jogi. Monika przez wiele lat zgłębiała jej tajniki, uczyła innych, a obecnie prowadzi jogę dla niewidomych online. Co daje joga jak najlepiej praktykować. Czy jest dla wszystkich? O tym posłuchacie już w kolejnym odcinku podcastu. Jeśli podobają ci się nasze podcasty, zachęcamy do subskrybowania hasz rozwojowy na Twojej ulubionej platformie do usłyszenia.